Wywiad z zespołem Empty Playground

Autor: Bartosz Czartoryski
9 czerwca 2010

Gildia: Jesteście stosunkowo młodym zespołem i jako Empty Playground działacie od sześciu lat, jeszcze nie każdy miał okazję Was usłyszeć. Jak byście zaprezentowali zespół osobie, która jeszcze się z Waszą muzyką nie spotkała, a nie zadowala ją info z materiałów prasowych?

Thom, gitarzysta zespołu Empty Playground: Stary, zacząłeś jak na rozmowie wstępnej do jakiejś korporacji hehe. Nasza muzyka nie jest tworem, który łatwo opisać, co często potwierdzają opinie osób trzecich. W raczej rzadko spotykany sposób łączymy różne gatunki metalu z elektroniką i samplami z horrorów czy też filmów pornograficznych. Generalnie nowoczesne, proste i dynamiczne napierdalanie metalu. Wiem, że wiele zespołów "łączy różne gatunki", ale w naszym przypadku ludzie, którzy zjedli własne zęby na tej branży czasem nie wiedzą jak określić naszą muzykę co myślę najlepiej obrazuje nasz zespół.

Mam wrażenie, że nadal szukacie swojej drogi, mieszacie style, kombinujecie. Poszukujecie własnego brzmienia? A może się mylę i takie było założenie zespołu? Boicie się rutyny?

Jasne, że boimy się rutyny, ale nie w tym rzecz. Kiedy piszesz książkę lub scenariusz z góry wiesz o czym będzie, kto w nim będzie występował, jaki będzie początek, rozwinięcie i zakończenie. Kiedy powstawało Empty Playground nie było żadnych założeń. Muzyka od początku jest spójna z samą sobą i nie szukamy swojego miejsca - usiedliśmy tam gdzie nam wygodnie i cieszymy się, że nie jest tu ciasno. Mamy to szczęście, że od początku mamy swój rozpoznawalny styl. Nie chcemy być zespołem death czy black czy cholera-wie-jak metalowym - to by było zbyt duże ograniczenie. Nie potrafiłbym mając na gitarze świetny moim zdaniem riff powiedzieć sobie 'nie, nie zagram tego bo to jest black metal a my gramy death metal'. Sam bym sobie chyba liścia musiał sprzedać.


Nie jesteście pierwszą kapelą, która wykorzystuje cytaty z horrorów w swojej muzyce, robi to cała rzesza innych zespołów. Dlaczego więc fan agresywnej muzyki powinien sięgnąć właśnie po płytkę Empty Playground?

Wiesz, cytaty z horrorów nie są żadnym argumentem, to właściwie jest smaczek i nie twierdzimy, że to jest jakaś unikatowa zaleta. Agresywny i dynamiczny metal jest podstawą naszego brzmienia i choć zarówno sample z filmów jak i syntezatory czy loopy są traktowane jako dodatkowy instrument nie są one dominującym elementem. Zresztą jeśli spojrzysz na to jak wykorzystujemy te sample zobaczysz, że robimy to inaczej niż większość zespołów - nie ograniczamy się do intra i outra dla każdego utworu. Te cytaty dopełniają każdy kawałek do całości - grają z gitarami, perkusją, wokalem i elektroniką.

Czytałem w innym wywiadzie, że warstwie tekstowej poświęcacie nie mniej czasu niż muzyce. Jak to jest z tymi tekstami, ile w nich jest Was samych, a ile image'u?

Nasze teksty nie są o wyrywaniu flaków, gwałceniu zakonnic i karmieniu ich płodami własnych, nienarodzonych dzieci - jak po death metalu można by się spodziewać. Bliżej nam do kwestii antyreligijnych i na tym nasze teksty się skupiają. Ale z kolei dużo też jest w nich o sile jednostki i o tym jak naszym zdaniem każdy może w sobie znaleźć tyle siły, żeby nie szukać wsparcia u ludzi, którzy mogą jego słabości wykorzystywać do swoich celów.

Czego możemy spodziewać się w drugiej połowie 2010 roku? Pracujecie nad nowym materiałem studyjnym, czy atakujecie live jak największą rzeszę odbiorców? Z Waszych słów wynika, że jeśli nie słyszało się Empty Playground na żywo, to tak jakby wcale się nie słyszało...

Hehe, w pewnym sensie można tak powiedzieć. Jesteśmy zespołem koncertowym jak to się mawia. Wiele osób podchodziło do nas po koncertach i mówiło, że płyta im średnio weszła, ale po koncercie już wiedzą "z czym ją jeść". Zresztą czego byś nie zrobił na płycie nie przekażesz tego żywiołu, wiesz o co mi chodzi? Niektóre kapele robią wszystko dla jak najlepszej płyty, my zrobiliśmy płytę, żeby jak najlepiej odwzorowywała nas, czyli takie reverse psychology. Więc tak, druga połowa 2010 to przede wszystkim koncerty, ale szykujemy też nowy materiał i robimy podchody do teledysku i kilku innych niespodzianek.

No i nie mogę się powstrzymać, by tego pytania nie zadać - jakie są Wasze ulubione filmy grozy?

Ja osobiście jestem fanem naprawdę wielu horrorów, choć moim faworytem wszechczasów jest oczywiście "Hellraiser" I i II, ale to jest klasyka. Ciężko by było zestawić "Hellraisera" z "Black Sheep", "Necromantic" i np. "Antychrystem" (tym włoskim z lat 70-tych, ale nowy Trier też jest fajny) bo to są tak drastycznie różne rodzaje horrorów, że po prostu nie da się ich rozpatrywać w jednej kategorii. Mogę polecić każdy z tych tytułów, ale np. fan "blastów" rodem ze współczesnych, amerykańskich remake`ów japońskich horrorów w stylu "Klątwy" czy "Ringu" nie byłby pewnie zadowolony z żadnego z nich! Nie dość, że nie mają wspomnianych "blastów" to jeszcze mają scenariusz (!), a to nie każdy młody fan horroru potrafi przetrawić...



blog comments powered by Disqus