Wyjście z cienia - recenzja płyty "My One And Only Love"

Autor: Rafał Pawłowski
31 marca 2011

Robert Majewski to postać od zawsze pozostająca w cieniu gwiazd polskiego jazzu. Jakby skryty za ustnikiem trąbki, z której wydobywa pełne liryzmu dźwięki. Brzmienie jego instrumentu cenią zarówno krajowi jazzmani, z którymi współpracował (m.in. Włodzimierz Nahorny, Andrzej Jagodziński, Zbigniew Namysłowski) jak i twórcy z kręgów pop, którzy zapraszali go w charakterze muzyka sesyjnego (Anna Maria Jopek, Grzegorz Turnau, Marek Grechuta, Grzegorz Ciechowski, Michał Bajor) oraz kompozytorzy muzyki filmowej (Krzesimir Dębski, Zbigniew Preisner). To, zdobywane przez trzydzieści lat aktywności scenicznej, bogate doświadczenie sprawia, że Majewski sprawnie porusza się między muzycznymi stylami i konwencjami. Na autorskich płytach pozostaje jednakże wierny jazzowej klasyce.

Tak też jest w przypadku najnowszego krążka "My One And Only Love" mogącego uchodzić za swoisty przewodnik po standardach. Na pierwszej od 12 lat płycie Majewskiego znajdziemy dziewięć kompozycji - od tytułowej ballady znanej z m.in. repertuarów Coltrane'a, Stinga i Sinatry, po liczący ponad 60 lat utwór "Stella by Starlight", który wykonywali m.in. Charlie Parker, Stan Getz, Ella Fitzgerald i Miles Davis. Polskie akcenty w tym gronie to, znana na całym świecie, kompozycja Krzysztofa Komedy "Ballad for Bernt" z filmu "Nóż w wodzie" oraz ciekawie zaaranżowana "Nie budźcie mnie" z repertuaru Kabaretu Starszych Panów.

Jednak nie dobór kompozycji, które układają się w swoisty miłosny soundtrack (płyta ukazała się zresztą w okolicy Walentynek) jest tu najważniejszy, lecz skład, który udało się zaprosić do wspólnej sesji. Majewskiemu towarzyszą bowiem muzycy ze światowej jazzowej czołówki. Perkusista Joey Bayron znany jest m.in. z gry w składach nowojorskiego wizjonera Johna Zorna, gdzie występuje u boku uznawanego za następcę Milesa Davisa trębacza Dave'a Douglasa. Pochodzący ze Szwecji Bobo Stenson (fortepian) i Palle Danielsson (kontrabas) to z kolei wieloletni współpracownicy Jana Garbarka. Ich muzyczne początki sięgają lat 70. i właśnie tę stylistykę czuć na "My One And Only Love". Z kolei wychowany na muzyce tego okresu, młodszy od Stensona i Danielssona o dwie dekady, Robert Majewski doskonale się w niej odnajduje. W dodatku bez kompleksów przyjmuje na siebie rolę lidera kwartetu.

Album nagrano na tzw. setkę w ciągu trzech grudniowych dni w warszawskim Studio S4 i czuć w nim niezwykłą energię, jaka wytworzyła się między czwórką muzyków. Słuchając wypada żałować, że premierze nie towarzyszyła niestety trasa koncertowa, która pozwoliłaby obcować z tą energią na żywo.

Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus