Recenzja płyty "Kingdom of Patience" Margareds'

Autor: Agnieszka Lasota
30 kwietnia 2008

Ciekawe zjawisko na muzycznej bydgosko-londyńskiej scenie. Zaistniałej wirtualnie. Ale istniejącej nie tylko w wirtualnym świecie. Duet Jakub Czerwiński (muzyka) i Małgorzata Dziemitko-Gwiazdowska (słowa i śpiew) nagrał pastelowo-ambientową płytę. I wcale nie trzeba grzeszyć cierpliwością, by przesłuchać Kingdom of Patience. Wręcz przeciwnie: album automatycznie zloopuje się w twoim odtwarzaczu...

Jeśli miałabym porównywać twórczość kwiatowego duetu, powiedziałabym, że jest to mix Pati Yang z Agą Zaryan. Czy raczej swobodne wariacje na taki ‘związkowy’ temat. [Wbrew sugestii, pojawiających się w wielu recenzjach, zdaje się, podpartych promo info o Margareds’owych inspiracjach twórczością Massive Attack, Goldfrapp, etc. Ewentualne skojarzenia miałabym z płytą The Night Morphine, której okładkę również zdobi kwiat.] Ciepły głos Gosi, lekko jazzująca muzyka, okraszona mnóstwem elektronicznych, ambientowych smaczków nadaje tej płycie osobliwego uroku i subtelności młodej, rumieniącej się dziewczyny... Nie ma na tym albumie pośpiechu – wszak w zamierzeniu jest on królestwem cierpliwości. I cierpliwości od słuchacza wymaga. Zakochanie przychodzi z czasem... Bo miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje [a od usłyszenia i owszem].

Muzyka i słowa, odwiecznie ze sobą związane, mające także odwieczny wpływ na ludzi zauroczonych symfonią dźwięków, stworzyły na tej płycie ogród pełen niespotykanych [muzycznych] kwiatów. Bogowie nazwali ten ogród „Margareds’”. Bardzo możliwe, że w tym sanktuarium pastelowo subtelnej ambientowej elektroniki znajdziesz odpowiedzi na nurtujące cię pytania. [Ja wreszcie zagrałam w pokera :)]

Serdecznie polecam!

Ocena: 8 /10



blog comments powered by Disqus