Rozmowy o obieraniu cebuli - recenzja płyty "Betanjehu vs WSZYSTKO"

Autor: Michał Misztal, Oliwia Ziębińska
12 marca 2016

Michał Misztal: Oliwio, czy Ty też przesłuchałaś najnowszą podziemną jazzową produkcję zatytułowaną Betanjehu vs. WSZYSTKO?

Oliwia Ziębińska: Tak, udało mi się zdobyć płytę, pomimo kolejki jaka się po nią ustawiła na niezbyt muzycznym wydarzeniu jakim jest Festiwal Gier i Komiksów w Łodzi.

Michał Misztal: Myślę, że nie miał na to wpływu komiks znajdujący się we wkładce do albumu, bardziej rozprzestrzeniający się splendor przyciągający do tej niesamowitej podziemnej muzyki ludzi z różnych kręgów zainteresowań, pozornie wcale nie związanych z tego rodzaju brzmieniami.

Oliwia Ziębińska: Zaczyna się robić wielowątkowo. Zacznijmy może od końca – od komiksu. Przecież dwóch z muzyków jest również znanymi komiksiarzami. Maciej Pałka znany przede wszystkim z Laleczek, ale również z punkowej działalności zinowej i wielu artystycznych projektów, Mikołaj Tkacz to członek niepokornego kolektywu Maszin, grupy niezwykle uzdolnionej i płodnej. Nic więc dziwnego, ze okładka płyty cieszy oko i siłą rzeczy musiał znaleźć się tam komiks.

Michał Misztal: Zarówno nieestetycznie narysowaną komiksową wkładkę jak i nieestetyczną, ale również eklektyczną i transcendentną muzykę można potraktować jako swego rodzaju manifest ostracyzmu wobec szeroko rozumianego ładu i porządku, czy to społecznego, czy politycznego, czy też, sprowadzając obrazy i dźwięki do najprostszego możliwego przekazu, komiksowego i muzycznego. Swoją drogą, nieprzypadkowo płyta została wydana w ramach Kolekcji Maszina.

Oliwia Ziębińska: Ale wróćmy na chwilę do komiksu – "Miejsce akcji: Lublin: Dom Słów Festiwal Miasto Poezji. Zespół Betanjehu spotyka się z Mikołajem Tkaczem. Przypadek?

Michał Misztal: Jedno zdanie: "NIE SONDZE." Hahaha!

Oliwia Ziębińska: Dokładnie. Pałka i Tkacz uknuli tą artystyczną fuzję ze wszystkimi szczegółami. Skończywszy na wspaniałej formie i oprawie, a począwszy od efemerycznego brzmienia, które nas tutaj dzisiaj połączyło. I oto siedzimy ty i ja i słuchamy tej płyty. Co ci przychodzi do głowy?

Michał Misztal: Że bardzo lubię słuchać płyt w towarzystwie tak dziwnych osób jak ty oraz, że jeszcze nigdy nie czułem się w czasie słuchania muzyki tak, jakby porwali mnie kosmici, a następnie przeprowadzali na mnie szalone, acz przyjemne eksperymenty...

Oliwia Ziębińska: No właśnie, tu chyba trafiłeś w sedno, bo ta sadomasochistyczna przyjemność podobna byciu drapanym przez kota, ma w sobie coś narkotycznego, jak rysunki Brunona Schulza. W miarę słuchania  czuję coraz większą ciekawość chociaż, przyznaję, rozumiem coraz mniej. Jednocześnie to odrzucam i jednocześnie przyjmuję. Bardzo dziwne uczucie.

Michał Misztal: I to chyba właśnie jest cecha wielkich, odbieranych na wielu poziomach, dzieł. Nie ma tu miejsca na szufladki czy ocenianie bazując na własnym, zapewne dość mglistym poczuciu estetyki. Taka muzyczna transcendencja.

Oliwia Ziębińska: Wielkie słowa Michale, a płyta jest przecież skromna. Artyści zapomnieli tu o sobie. Najważniejsza jest dla nich muzyka. To się zdarza coraz rzadziej. Osobiście, i  widzę, że ty rownież, z przyjemnością oddaję się atmosferze narastającego niepokoju płynącego z utworu Betanjehu Vs Wszystko czyli:

Mikołaj Pacholczyk – gitara basowa

Maciek Połynko – gitara

Tadeusz Cieślak – saksofon

Łukasz Prokop – perkusja

Maciej Pałka – trąbka i klawisze

vs Mikołaj Tkacz elektronika i jego muzyczny projekt – Wszystko.

To jest jak zeszłoroczny hit komiksowy – Czary zjary. Nic dziwnego, że na MFKiG i po komiks, i po płytę ustawiła się spora kolejka złaknionych niecodziennych wrażeń fanów.

Michał Misztal: Tak, zarówno muzyka Betanjehu, jak i wspomniany przez Ciebie komiks opierają się na podobnej poetyce i działają na uszy jak tarka na intymne rejony wilkołaka z albumu Czary Zjary... co, jak już wspomnieliśmy, jest zaskakująco przyjemne.

Oliwia Ziębińska: No, ale dość już o przyjemności bo uczucie niepokoju jest przecież równie silne, jeśli nie dominujące. Kto przy zdrowych zmysłach chciałby słuchać muzyki od której ma się ochotę wyjść ze skóry i ją posolić? Przecież ta fuzja między Betenjehu i Wszystko to jakieś ultranowoczesne narzędzie tortur.  Samochód z kwadratowymi kołami  (patrz: Tytus Romek i A’tomek. Wyprawa na Wyspy Nonsensu), czyli muzyka w tle nadal gra, a my tu rozmawiamy o przyjemności. Myślisz, że jesteśmy masochistami?

Michał Misztal: Z pewnością jesteśmy, lubimy jak boli. Sądzę, że podobnie będą odczuwać tą płytę koneserzy Prawdziwej Sztuki, czyli Prawdziwego Bólu, nie tylko my.

Oliwia Ziębińska: Czyli polecamy?

Michał Misztal: Ma się rozumieć, że polecamy! Jak wizytę u szalonego dentysty.



blog comments powered by Disqus