7JK "Anthems Flesh" - recenzja płyty

Autor: Patryk Balawender
13 kwietnia 2012

Drogi wrocławskiej grupy Job Karma oraz Matta Howdena, mieszkającego w Sheffield skrzypka skrzyżowały się już wiele lat temu. Anglik, od kilkunastu lat jest jednym z najbardziej poszukiwanych sidemanów w kręgu artystów tzw. neofolku, uznanie zyskał najpierw jako członek zespołu Sol Invictus, a następnie także dzięki nagraniom solowym, bo za takie należy uważać dzieła, na których ukrywa się pod nazwą Sieben. Maciek Frett i Aureliusz Pisarzewski z Job Karmy, organizujący słynny nie tylko w Polsce Wrocław Industrial Festiwal, zapraszali Howdena do naszego kraju wielokrotnie, gdzie występował zarówno jako Sieben, jak i np. w duecie z Tonym Wakefordem (Sol Invictus). Współpraca musiała układać się tak dobrze również na stopie towarzyskiej, że muzycy postanowili połączyć siły i nagrać płytę. Rezultatem jest Anthems Flesh projektu 7JK - genezy nazwy tłumaczyć chyba nie trzeba.

Howden już wcześniej pojawił się gościnnie na płycie Job Karmy (utwór I’ll Watch You Drown na Strike z 2005 r.), zdarzało mu się też występować wspólnie z Polakami na koncertach. 7JK to owoc kolaboracji, w której obie strony są pełnoprawnymi członkami, a rezulat jest czymś więcej niż tylko prostym połączeniem stylów Job Karmy i Sieben. Oba projekty dały od siebie to, co mają najlepsze, ale ujawniły się też inspiracje, których próżno szukać na ich wcześniejszych dokonaniach. Na Anthems Flesh dominuje pulsująca elektronika z charakterystycznym “jobkarmowym” pazurem (Dirt city, Dear Claire), okraszona czasem fragmentami dialogów (Krau), gitarą elektryczną (Boxed in green) czy efektami przywodzącymi na myśl krautrock (Organ Madness). Skrzypce Howdena, chociaż wszechobecne, niezwykle rzadko wychodzą na pierwszy plan; pozostają w tle nadając nieco melancholijnego tonu chropowatym, postindustrialnym pejzażom (Frett i Pisarzewski nie zapominają o swoich korzeniach). Matt rekompensuje to sobie śpiewając i ten album po raz kolejny pomaga docenić, jak znakomitym wokalistą stał się w ostatnich latach.

Najjaśniejszymi punktami na Anthems Flesh są zdecydowanie nowa wersja Wroclaw in the rain z repertuaru Sieben (zgadniecie, w jakim mieście publiczność zawsze prosi Howdena o zagranie tej piosenki?) oraz... Maid of Orleans, klasyczny przebój lat 80. zespołu OMD. Piękny, natchniony śpiew Matta, synthpopowa aura oraz militarystyczny, marszowy rytm sprawiają, że utwór ten można zaliczyć do najciekawszych coverów ostatnich lat. Nie można też zapomnieć o kawałkach zapuszczających się w rejony “spoken word”: pełnym czarnego humoru Planning for zombie apocalypse oraz tytułowym Anthems flesh, w którym głosu swojego użyczył Keith Howden, ojciec Matta (polecam gorąco ich wspólną płytę A Matter Of Britain).

Oczekiwania były spore, ale miło donieść, że na Anthems Flesh 7JK nie tylko spełnili pokładane w nich nadzieje, ale i zdołali zaskoczyć słuchaczy. Świetna produkcja, wpadające w ucho kompozycje i perspektywa poszerzenia grona słuchaczy, bo po ten album sięgnąć powinni nie tylko fani Job Karmy i Sieben.



blog comments powered by Disqus