DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Stephen King, Peter Straub. Talizman #1 - Talizman (wyd. III).
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 33,60 zł  42,00
Nicole Byrd. Gorsząca obietnica.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 29,50 zł  32,80
Sarah Waters. Ktoś we mnie.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 34,20 zł  38,00

BANNERY

kotwica FORUM GILDII MUZYKI

DZIŚ JEST ROCZNICA...

ARTYKUŁY

RELACJE

GALERIE

RECENZJE

ARCHIWUM NEWSÓW

Gildia > Gildia Muzyki > Wywiady > "Możliwość operowania żywym dźwiękiem sprawia mi niesamowitą frajdę" - wywiad z Yac'em


"Możliwość operowania żywym dźwiękiem sprawia mi niesamowitą frajdę" - wywiad z Yac'em

Data publikacji artykułu: 13 lutego 2009
Autor: Musley

Z tego co się orientuję, muzyka nie jest dla Ciebie źródłem utrzymania. Na tworzenie swoich „dubbed selections" poświęcasz zapewne dużo czasu. Skąd - poza, jak się domyślam - pasją, pojawiła się chęć do dzielenia się z innymi swoją twórczością?

Pomysł selekcji pojawił się krótko po tym, jak rozpocząłem współpracę z diggin.pl. Chodziło mi o przedstawienie swoich rekomendacji w wersji audio, a żeby ktoś w ogóle zechciał tego słuchać postanowiłem uatrakcyjnić ich formę i spersonalizować brzmienie, wzbogacając je o żywy dubowy efekt. A sama chęć dzielenia się miała to samo źródło, co i cała moja robota dla diggin.pl. Ja niegdyś dostałem znakomitą edukację muzyczną dzięki niektórym mediom i ludziom, którym chciało się szerzyć tą edukację w naszym szarym kraju, by wymienić choćby chłopaków z nieodżałowanego Outside. Dziś odbijam piłeczkę i po prostu staram się choć po części to oddać, choć faktycznie nie mam na to zbyt wiele czasu...

Czy zajmowałeś się wcześniej produkcją muzyczną?

Tak, jak najbardziej - przeszedłem przez wszystkie zabawy frutyloopami, reasonami, cubase'ami - powstało nawet trochę nagrań, ale nie odważyłbym się na ich publikację, szczególnie po tylu latach.

A dlaczego wybór padł na dub, jako punkt wyjścia do tworzenia, jak by nie patrzeć - nowej jakości, która w tym wypadku ma postać mocno przemieszanych setów, składających się z utworów wykonawców dość luźno powiązanych z tym nurtem?

No cóż - jestem po prostu zakochany w tej technice. Możliwość operowania żywym dźwiękiem, jego modyfikacji i przetwarzania za pomocą kombinacji delay'ów z reverbem sprawia mi niesamowitą frajdę. Niektórzy błędnie kojarzą dub jedynie z odmianą muzyki reggae, podczas gdy zdubować można w zasadzie każdą muzykę, czego dowodem są moje selekcje.

Pytanie natury technicznej - jakimi programami i sprzętem posługujesz się podczas tworzenia selekcji i gry na żywo?

Kiedyś mniej zwracałem uwagę na miks, a bardziej na dub - ogólnie sam nośnik mógł być dowolny, skupiałem się głównie na auxach stołu i kejsie z moimi dwoma ulubionymi efektami - klasycznym reverbem Korga i delayem Digitecha - klasykami z lat 80-tych, gdzie wszystko (no prawie wszystko) można jeszcze wysterować pokrętłem potencjometra. Przećwiczyłem naprawdę sporo efektów, łącznie z legendarnymi gratami w rodzaju SpaceEcho, czy sdd-1000 Korga, ale te dwa efekty były ze mną i sprawdzały się najlepiej przez cały czas mojej zabawy z dubem, czy to w domowych produkcjach, czy w graniu na żywo. Rewolucja w moim graniu przyszła wraz z Abletonem. Soft ten jest niesamowity jeśli chodzi o potencjał w graniu live, dodatkowo niesamowicie elastyczny jeśli chodzi o przetwarzanie muzyki. Od tej pory zacząłem naprawdę dobrze bawić się nie tyle już tylko samym dubem, ale dekonstrukcją tracków używanych w moich setach. Obok selekcji pojawiły się sety, w których z mniejszym lub większym powodzeniem starałem się z fragmentów wielu tracków stworzyć nowy twór - sztandarowym tego przykładem jest moje oficjalne wydawnictwo dla Enypnion [wydawnictwo internetowe – przyp. Musley], w którym przez nieco ponad pół godziny zagrałem śladami z kilkudziesięciu tracków wydanych wcześniej przez ten label - od pełnych loopów, po pojedyncze dźwięki i edycje. Same selekcje też stały się bardziej skomplikowane, choć zawsze chcę aby prezentowane w nich utwory były rozpoznawalne, a jedynie tylko podane w niekonwencjonalnych połączeniach... Ableton dodatkowo ma bardzo porządny zestaw wewnętrznych efektów - udało mi się wycyzelować naprawdę dobre i satysfakcjonujące mnie presety dileja i reverbu (czego jak do tej pory nie udało mi się z żadnym wirtualnym efektem), także obecnie na granie live biorę ze sobą właściwie tylko laptop i kontroler (nie muszę już targać całego tego żelastwa, a wierz mi, że trochę ono waży), a w domu rzecz jasna kombinuję z całym dostępnym arsenałem...
 
Zdarza Ci się grywać w klubach. Lubisz live acty? Jak odbiorcy reagują na taką muzykę podczas występu?

Gram dość rzadko, 2-3 razy do roku. Raz, że zaproszenia nie spływają szerokim strumieniem, dwa, że bardzo sobie cenię weekendy, jako czas dla własnej rodziny. Za to zawsze staram się przygotować coś indywidualnego na każdy występ i słuchacz ma gwarancję wysłuchania przemyślanego seta - niektóre z nich nagrałem i są dość popularne nie tyle jako zapis live, ale jako osobne twory muzyczne. Co do odbioru - cóż, bywa różnie. Trafił mi się ongiś znakomity występ w Berlinie, gdzie publika naprawdę nie miała problemu z trudniejszym materiałem i grubo po północy pełna sala doskonale bawiła się przy zaszumionych brzmieniach z okolic BC [wydawnictwo Basic Channel – przyp. Musley], ale zdarzało się też, że po 10 min grałem na pusty parkiet, za to nad głową miałem kilka nietrzeźwych postaci z ich bełkotliwymi życzeniami lub mało przyjaznymi komentarzami.... Zazwyczaj jednak jest tych parę osób, które chłoną to co leci z soundsytemu i są tym potem bardzo usatysfakcjonowani, czego dają wyraz w rozmowach ze mną lub w komentarzach po imprezach - dla takich postaci chce mi się w ogóle ruszać ze swojego grajdołka.

Czy jesteś w stanie wskazać artystów, którzy mieli największy wpływ na to co robisz teraz na płaszczyźnie muzycznej?

Och, naprawdę było tego tak dużo, że żeby nikogo nie skrzywdzić, musiałbym naprawdę dużo czasu poświęcić na wymienianie nazw. W ciągu swojego dotychczasowego żywota miałem szczęście przelecieć przez całkiem spory przekrój styli muzycznych i czy to był punk i death metal, czy dawna awangarda z lat 70-tych czy z 80-tych, kraut rock czy industrial, czy gitarowi noisowcy czy post-rockowcy, czy roots reggae czy uk dub, czy instrumentalny hip hop, czy nu jazz, czy detroit house czy berlińskie minimal techno, czy oldskulowy "kwaśny" ambient czy też zupełnie współczesna scena elektroniczna od ciepłych organicznych produkcji po minimalistycznych eksperymentatorów, to wszystko to razem miało na pewno wpływ na to jak czuję i jak produkuję muzykę teraz... Ogólnie jestem muzycznym kolekcjonerem, przez lata dorobiłem się dość długiej półki i zapewniam, że znalazłby na niej coś dla siebie i nihilista w pasie z nabojami i dandys z dłuższą grzywką.
Jeżeli jednak miałbym koniecznie wskazywać na jakieś konkretne rzeczy, to źródła największych inspiracji tego co robię obecnie, szukałbym w obszarze czworoboku wyznaczonego punktami On U Sound, Mille Plateaux, Basic Channel/Chain Reaction, Raster Noton.


Jakie płyty wydane ostatnio wywarły na Tobie największe wrażenie?

Przede wszystkim druga część "Xerrox" Alva Noto. Od niedawna posiadam i mój egzemplarz praktycznie wyparł całą konkurencję z odtwarzacza. Od dłuższego czasu jestem zafascynowany wytwórnią Raster Noton i ich ideą eksperymentu oraz ścisłego połączenia warstwy audio z wizualizacją - każdy kto był w tym roku na Plateaux w Toruniu doskonale mnie zrozumie. "Xerrox vol.2" to jednak w moim mniemaniu dzieło wynoszące muzykę jeszcze dalej w zupełnie nowy wymiar... Polecam gorąco, mimo że nie jest to na pierwsze ucho przystępny zestaw dźwięków.. Poza tym nie mogę się wciąż wydobyć spod uroku albumu Pulshara, ostatnio bardzo też podoba mi się nowy Tim Hecker, pełnowymiarowa solówka Hitchella w aliasie Intrusion oraz drugie wydawnictwo z enigmatycznego labelu Shoreless, czyli album "Expanse" Grita... a tak zupełnie ostatnio bardzo wchodzi mi też album "One" Bena Klocka .

Dzięki wielkie za rozmowę. Jest jeszcze coś, co na koniec chciałbyś
powiedzieć czytelnikom Gildii?

Nic co nie zabrzmiałoby jak banał.


Mi pozostaje jedynie odesłać czytelników na profil MySpace mojego rozmówcy, gdzie umieścił linki do wszystkich swoich nagrań dostępnych w sieci. Tymczasem z powrotem zanurzam się w przepastnych, ambientowych plamach.


Podyskutuj o tym artykule na forum!